|
|
|
|
|
| Nie potrzebujÄ™ egzorcysty |
|
|
|
| Autor: Magda Pocheć |
| Piątek, 07 Sierpień 2009 22:37 |
|
 Marianna jest sobą mimo wszystko. Od jesieni przyjmuje hormony i jest w trakcie zmiany dokumentów. Ta oczywista i jedyna możliwa droga okupiona została traumą, którą generuje otoczenie, również to najbliższe – rodzina. Z powodu swojej decyzji straciła grunt pod nogami, ale nie ma wątpliwości, że było warto. Teraz jest już światełko w tunelu.
Rodzina i płeć: wybór czy przeznaczenie?
           Marianna wychowała się w wybitnie katolickiej rodzinie. Zawsze byłam babą. Usiłowałam udawać faceta, ale i tak przezywano mnie ciotą. Fakt ten odrzucają jej rodzice, którzy nadal twierdzą, że ich córka cierpi na chorobę psychiczną. Choć dostarczyła im komplet dokumentów, nie przyjmują do wiadomości, że ich córka jest transseksualna. Siostra posuwa się dalej – żyje w przekonaniu, że Marianna została opętana przez szatana.            Bardzo kochałam i kocham swoją byłą żonę – przyznaje. Ślub wzięła, gdy miała 19 lat. 16-letnia Katarzyna zaszła w ciążę, sąd wydał zgodę na ślub. Ciąża była zamierzona – obydwie chciały wyrwać się z domów, w których nie czuły się szczęśliwe. Marianna nie powiedziała żonie o swoim transseksualizmie, ale z czasem zaczęła się odkrywać. Zachowywała się w bardziej kobiecy sposób, kupowała stringi i nosiła coraz więcej damskich ubrań. Jej małżeństwo nie przetrwało decyzji o zmianie płci, która nastąpiła po 20 latach wspólnego życia. Nie mogłam już sobie poradzić z pragnieniem bycia kobietą. Powiedziałam rodzinie, że albo coś z tym zrobię, albo ze sobą skończę, bo dalej w ten sposób nie dam rady. Udała się po pomoc do psychiatry. Poprosiła o psychotropy z nadzieją, że jej pomogą, ale lekarz nie chciał przepisać ich osobie w pełni władz umysłowych. Trafiła do seksuologa i przestała uciekać przed swoją prawdziwą naturą.            Została odrzucona przez swoje dwie dorosłe już córki. Rodzina zmusiła ją do opuszczenia domu. Katarzyna okazała się równie zagubioną osobą. Po wielu latach życia z Marianną sama nie wie, jaka jest właściwie jej orientacja seksualna, zwłaszcza, że seksuolog zwrócił uwagę, że musiało być jakieś podłoże dla zakochania się w kobiece, choć Marianna z fizycznego punktu widzenia kobietą nie była. Ma ogromny żal do Marianny.
Ulica
W ostatnią Wigilię Marianna wylądowała na ulicy bez środków do życia. Odrzucona przez żonę, córki i rodziców. – Wiem, jak to jest być głodną, zmarzniętą i brudną. To strasznie odczłowiecza. Obecnie koczuję, nie mam stałego miejsca zamieszkania.            W Dzień Matki przechodziła koło bloku rodziców. Wrzuciła do skrzynki kartkę z życzeniami. Po            Wskoczyłam od razu w kobiecość, a przemiana to jednak pewien proces. Przez pierwsze dwa miesiące gdziekolwiek bym się nie pokazała, wszystkie spojrzenia były na mnie. Marianna zwracała uwagę. Na przykład okupujących przystanek autobusowy dresiarzy. Obrażano ją i krzywdzono, łącznie ze zdjęciem spodni. Nie mogła liczyć na pomoc nielicznych przechodniów. – Spotykam się z dużymi przejawami nietolerancji. Czasem boję się chodzić po ulicach. Nieraz przezywają mnie zboczeńcem. Ale największym paradoksem jest to, że po hormonach zupełnie nie odczuwam popędu. Jestem taką drewnianą lalą. Ale społeczeństwo ma inne przekonania na ten temat.            Z nietolerancją Marianna spotkała się również w środowisku, po którym najmniej się tego spodziewała – warszawskich gejów-klubowiczów. Odkąd poznała Olę, swoją obecną dziewczynę, zaczęła więcej wychodzić. M.in. do miejsc homo friendly. Okazały się niestety bardzo trans niefriendly. Marianna pokazuje mi esemesy z pogróżkami, że jak jeszcze raz przyjdzie do klubu to zmasakrują jej twarz.
Światełko w tunelu
           Gdyby nie praca to nie wiem, jak bym sobie poradziła. Na szczęście w kierowniku ma sojusznika. Kilka miesięcy temu kończyła się jej umowa o pracę. Zbiegło się to w czasie z procesem korekty płci. Obawiała się, czy pracodawca zaakceptuje nową sytuację. Niepotrzebnie. Otrzymała wsparcie i przedłużono z nią współpracę. Wszyscy wiedzą i wszyscy są w porządku, nawet jeśli ktoś ma z tym problem, to nie okazuje mi tego. Mówią, że strasznie zbabiałam, ale jestem normalniejsza, bardziej naturalna i swobodna.
foto: M. Rak |
| LAST_UPDATED2 |




Marianna doświadczyła bezdomności, przemocy, odrzucenia i samotności. Przetrwała, uratowała swą naturalną kobiecość.
dwóch dniach matka zadzwoniła: – Mam nadzieję, że nikt z sąsiadów Cię nie widział.